Przemyślnik

O braku noworocznych postanowień

W tym roku moim noworocznym postanowieniem jest… nie robić noworocznych postanowień! Wbrew nagonce z każdej strony. I w kółko te same postanowienia: schudnąć, regularnie trenować…W sumie zainspirował mnie mąż, który właśnie tak odpowiedział na moje pytanie o jego noworoczne postanowienia. Dziś wszystkie media epatują listą noworocznych postanowień. Oczywiście na 1 miejscu tych postanowień niezależnie od wieku i miejsca jest „schudnąć”… Ileż to razy? Nie twierdzę, że to nie jest przyjemne, ale na litość boską od tego nie zależy nasze szczęście, pomyślność, sens życia. Nie można czekać z „byciem szczęśliwym” na realizację jakiejś listy, bo w ten sposób w nieskończoność można czekać na kolejne kilka tysięcy złotych, na kolejne zgubione kilogramy, na kolejny kupiony ciuch, czy kaloryfer na brzuchu. I zawsze w zawieszeniu, wiecznie w poczuciu niedoskonałości, porównując się do innych. A że zalewa nas fala perfekcji z Instagrama i Facebooka, to wciąż czujemy się nie tacy, jak powinniśmy być. I do tego jeszcze te WISH LISTY…

Więc mówię dość.

Po prostu zamierzam porządnie żyć, być dobrym człowiekiem, rozwijać swoje pasje, robić swoje, realizować moje plany, nie zaglądać nikomu na jego podwórko, radzić sobie z problemami. Żyć według najprostszej zasady: „nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe”.  Czy to znaczy, że nie będę się zdrowo odżywiać i trenować? Nie, ale nie będę się dołować zjedzonymi słodyczami czy przerwą w treningach spowodowaną chorobą czy zwiększoną ilością obowiązków w danym tygodniu. Życie, balans. Sami wiemy co dla nas najlepsze, wiemy, kiedy jesteśmy szczęśliwi. Niekoniecznie wtedy, kiedy wszystko wokół będzie perfekcyjne i ułożone. Niekoniecznie wtedy, kiedy podpowiada nam gazeta. Przynajmniej ja się od tego odcięłam i uniezależniłam. Więc czasami jestem szczęśliwa kiedy spędzam dzień na luzie, a czasem jestem szczęśliwa z kawałkiem tortu czekoladowego w ustach. Nie będę udawać, że przy obowiązkach trwających czasami do wieczora sprawia mi przyjemność fitness o 22.00. Mogłabym go zrobić, ale nie o to chodzi, żeby funkcjonować na granicy swojej wytrzymałości. Już same obowiązki powodują, że w niektóre dni tak funkcjonuję, więc dokładanie sobie kolejnego wysiłku za wszelką cenę nie jest zdrowe. W różnych momentach potrzebujemy różnej aktywności, ale dla różnych ludzi jest to coś innego, czasami regularny spacer może być dobrą formą sportu, bez wszechobecnej presji fitnessu. Mam oczywiście momenty, kiedy więcej trenuję, ale musi mi to sprawiać przyjemność i robię to, kiedy pozwala mi na to energia. Jest to rzeczywistość większości pracujących, działających mam. 

Pomijam już, że trzeba w życiu uwzględnić gorsze okresy:  zdrowotne, pod względem sił, sytuacji rodzinnej. Nie wszystko idzie gładko, czasami trzeba się skupić na innej osobie, zmagać się z chorobą. Czy wtedy te wszystkie postanowienia nie wydają się ulotne, kiedy życie stawia inne, fundamentalne pytania? Kiedy Twoim celem lub najbliższej osoby jest coś zupełnie podstawowego- zdrowie, życie?

Więc postanowieniom noworocznym mówię nie. Przynajmniej się nie rozczaruję, nie rozczaruję samej siebie w okolicach maja, czerwca. Będę żyła najlepiej, jak potrafię- to już jest wyzwanie. A postanowienia: będę więcej czasu spędzać z rodziną, spać więcej godzin, relaksować się 20 min. dziennie, chodzić na siłownię, raz w tygodniu na basen i nauczę się hiszpańskiego mogę wsadzić między bajki. Ok, jeśli chcesz to zrobić, rób to, ale nie dlatego, że zaczął się rok 2017. Przecież gdyby wszyscy realizowali postanowienia już dawno by ich nie było… To taka psychologia tłumu, społeczna presja.

O ile lepiej byłoby na świecie gdyby ludzie sobie postanowili: zajmę się SWOIM życiem, przestanę zazdrościć, podkładać kłody pod nogi, nienawidzić, poniżać.

Nie obrażaj się na mnie 2017, ale nie będę miała niezrealizowanej listy 1 stycznia 2018 roku:-)

1 Comment

  • Joanna

    „Nieczyn drugiemu, co Tobie niemile” powtarza Moja 6-latka do braciszka ( 3latka ) to jest dopiero imponujące! Słowa tak mądre a u maluszków wchodzą w życie… a w naszym dorosłym dopiero mają głębokie przesłanie i tego się trzymajmy! Ja Marzenko mam postanowienia noworoczne i bardzo chciałabym je zrealizować wiec trzymam mocno kciuki by się udało Tobie życzę w każdej chwili „podjęcia z zawieszenia” tych których tylko chcesz

    Reply

Leave a Reply